wtorek, 21 czerwca 2016

Flora

Flora jest naszyjnikiem, który powstał specjalnie na jeden z etapów konkursu kalendarzowego Royal Stone.
Tym razem ku mojej olbrzymiej radości tematem inspiracji była moja ukochana Secesja.
Ten króciutki okres w sztuce od jakiegoś czasu na szczęście jest przywracany do łask ale przez wiele lat był niedoceniany a nawet odrzucany. Dla artystów tworzących w następujących już po wygaśnięciu Secesji nurtach była zbyt dekoracyjna, dla faszystów którzy wkrótce doszli do władzy i rozpętali na świecie piekło zbyt "żydowska", dla kolejnego światowego nieszczęścia czyli komunistów zbyt burżujska.
I tak czekała ta moja Secesja na swój czas...
Doczekała się! Mamy już na szczęście Muzeum Secesji w Wiedniu i spore zbiory w naszym rodzimym Płocku, mamy muzeum Alfonsa Muchy w Pradze (a także fundację prowadzoną przez jego wnuka) i wiele innych zapierających dech w piersiach miejsc.
Mamy wreszcie i konkursowy etap RS zatem ad rem...



Charakter mojej pracy zdecydowałam się oprzeć na dwóch cechach charakterystycznych nurtu: gibkich, wijących się plątaninach linii oraz inspiracji naturą, w tym przypadku nieco przestylizowanymi, smukłymi formami floralnymi ( z lekką nutką owadzią ;) ).
Nieprzypadkowo kwiatami obecnymi na naszyjniku są irysy (czy jak kto woli kosaćce). Inspirowałam się grafiką z irysami wykonaną przez Stanisława Wyspiańskiego, w którego młodopolskiej twórczości plastycznej można często doszukać się  odniesień do Art Nouveau, mimo iż sam artysta odżegnywał się od nazywania jego sztuki Secesją (Wybacz mistrzu, no taka prawda ;) )
Poniżej źródło mojej inspiracji.



Kwiaty i ważkę haftowałam koralikami Toho w rozmiarze 15, natomiast tło w kolorze light ivory już leniwie 11 a jedynie niezbędne dopełnienia poczyniłam mniejszym rozmiarem. Jako kropkę nad i dorzuciłam jeszcze kilka ametystów i fioletowych szklanych kaboszonów oraz kroplę jadeitu a także kaboszon lapis lazuli jako plecki robala.



Gdyby ktoś chciał zerknąć na kilka zdjęć wykonanych w trakcie pracy to proszę bardzo :)




poniedziałek, 30 maja 2016

Kolorowo mi!

Technika beadingu jest moją piętą achillesową. Oczywiście według jakiegoś niezbyt skomplikowanego tutka wykonam biżuteryjny drobiażdżek ale żeby pogłowić się osobiście nad wyplatanką...co to to nie!
Jakoś nie mam do tego cierpliwości i wolę beadingowe prace podziwiać u koleżanek biżuteryjek bardziej uzdolnionych w tej kwestii niż ja.
Przyszedł jednak taki dzień, że zamarzył mi się wakacyjny wisior na bazie drewnianego dysku.
W dysk zaopatrzyłam się już jakiś czas temu, Toho mam pod dostatkiem więc nie pozostało nic innego jak tylko wziąć byka za rogi i zabrać się za wyplatanie.
Spodziewałam się drogi przez mękę a tu ku mojemu szczeremu zaskoczeniu bez większych problemów, bez żadnego tutoriala udało mi się w kilka godzin wypleść to co mi się zamarzyło czyli  wakacyjny wisior w soczystych, owocowych barwach.
Dodałam do niego kuleczki brazylijskiego agatu w pięknym, intensywnym odcieniu różu oraz nieunikniony ostatnio w moich pracach chwost wiskozowy i voila!





piątek, 29 kwietnia 2016

Arabesque w beżach

W poprzednim poście obiecałam na razie nie mnożyć motylkowych broszek ale nic nie wspominałam, żeby taki sam los miał w najbliższym czasie spotkać wisiory Arabesque.
Nic nie poradzę, że jest to bardzo lubiany przeze mnie wzór a tym razem jeszcze na dodatek w moim ukochanym beżowym kolorze.

Do jego uszycia użyłam oprócz standardowych Toho i FP, kaboszonu kociego oka w cudnym, złotawo-brzoskwiniowym odcieniu beżu oraz rivoli Swarovskiego.
Oczywiście nie odmówiłam sobie przyjemności doszycia mięciutkiego, bardzo miziastego chwostu z wiskozy.
Całość zawiesiłam na delikatnym, metalowym łańcuszku w kolorze miedzi.






Gdyby ktoś zastanawiał się jak wygląda "zadek" Arabesque to jest dokładnie podklejony filcowym podkładem w kolorze camel.










czwartek, 21 kwietnia 2016

Motyl IV

Wiosna, coraz cieplej (no, z tym to różnie bywa ;) ), coraz bardziej zielono więc wszelakie robactwo mnoży się na potęgę również w Koralinowie.
Taki oto broszkowy motyl mi się ostatnio wykluł. Tym razem mocno wiosenny i nieprzyzwoicie zielony, z kaboszonem kociego oka i różniastymi paciorkami na skrzydełkach.







Broszka bierze udział w najnowszym wyzwaniu Kreatywnego Kufra:
http://kreatywnykufer.blogspot.com/2016/04/wyzwanie-motyw-motyl.html

Troszkę już tych motyli naprodukowałam więc chwilowo wstrzymam się z dalszym ich rozmnażaniem  ale za to pokażę Wam zdjęcie całego stada :)


sobota, 16 kwietnia 2016

Walkiria

Po raz kolejny wzięłam udział w kalendarzowym konkursie Royal-Stone.
Tym razem tematem byli Wikingowie więc moje pierwsze skojarzenie pomknęło w stronę metaloplastyki, którą się nie zajmuję (JESZCZE ;) ) i machnęłam na to wyzwanie ręką no bo jak się mają moje koraliki, kryształki i sutasze do Wikingów.
Ale ponieważ już od dawna chciałam uszyć kolię w nieco mrocznym kolorze i klimacie to zdecydowałam się jednak wziąć udział w tym etapie konkursu tym bardziej, że nie przepadam za dosłownością w biżuterii.
Owszem, mogłabym wyhaftować choćby topór czy hełm z rogami ale...czy ja bym to nosiła? :)

W ten oto sposób powstała kolia inspirowana Walkiriami, dziewicami-wojowniczkami, których zadaniem było m. in. odprowadzanie dusz poległych Wikingów do Walhalli.
Zwarta struktura naszyjnika nawiązuje do ochronnego napierśnika, wplecione między sznurki elementy metalowe o dość prostych, guzkowatych zdobieniach przywodzą na myśl surowość ozdób z tamtego okresu.
Nieco mroczna kolorystyka ma oddawać atmosferę trudnego zadania czekającego każdą Walkirię.
Jednak  mimo przykrego obowiązku  transportu pokiereszowanych umarlaków Walkiria nadal pozostaje kobietą dlatego też poza sporą liczbą elementów metalowych użyłam równie sporej liczby grafitowych kryształów.
A niech kobitka ma! Co jej będę żałować ;)
Jednym słowem: Ta kolia zawiera w sobie jedynie "cytaty" nawiązujące do tytułowej w tym etapie konkursu krainy Wikingów. Jest moja próbą adaptacji na tyle subtelnej aby wciąż jej głównym przeznaczeniem naszyjnika użytkowanie przez współczesną wojowniczkę, którą przecież jest każda z nas :)






 



piątek, 8 kwietnia 2016

Bajka odzieżowo-biżuteryjna

Opowiem Wam bajkę ;) Za górami, za lasami za siedmioma rzekami był sobie sweter  w raczej nietypowym dla mojej garderoby kolorze. Sweterek był bardzo smutny bo nie miałam do niego żadnej pasującej biżuterii.
Natomiast w pewnym warszawskim sklepie z koralikami leżała osamotniona przez koleżanki pastylka mokaitu, zupełnie opuszczona...
Wtedy do sklepu weszłam ja i zabrałam mokait do domu gdzie zapatrzona w cuda tworzone przez broszkową niebieską wróżkę Bluefairy uszyłam taką oto broszkę...i ani sweterek ani pastylka mokaitu nigdy już nie byli smutni ani samotni :)






czwartek, 31 marca 2016

Ćma

Z okazji nadejścia wiosny powinien być motylek ale z racji kolorystyki tego niewielkiego naszyjnika motylek bardziej przypomina mi ćmę.
Fruwający robal został wyhaftowany jeszcze w zeszłym roku ale nabierał mocy prawnej w pudełku :)
Ponieważ aktualnie szyję coś nieco większego na kalendarzowy konkurs Royal Stone i zajmuje mi to sporo czasu to nadeszła pora na publikację tej zapomnianej ćmy.







A na koniec tym razem prawdziwy motylek spotkany na świątecznym spacerze :)