wtorek, 16 lutego 2016

"Zjawia się i znika..."

 Zupełnie jak w tytule postu: zjawiam się i znikam. Wybaczcie po raz kolejny  moją długą nieobecność w blogosferze. Niestety nie zawsze sprawy pozakoralikowe pozwalają na szał postów i zaglądanie na Wasze blogi.
To ostatnie postaram się nadrobić, z tym pierwszym niestety jeszcze różnie może być.
Dziękuję, że mimo wszystko kilka osób zaglądało na tę moją pustynię i pustelnię żeby popatrzeć a czasem skomentować starocie ;)
Ale najważniejsze że nadal szyłam i szyję i (nie zapeszając) wciąż mnie to kręci :)
Dzisiaj pokazuję subtelną ale charakterną bo z elementami "bling, bling" pastelową broszkę, która powstała dla przemiłej osoby jako niespodzianka więc...cicho sza! :)







wtorek, 7 lipca 2015

Przeprosiny z szydełkiem

Po baaaaardzo dłuuuugim czasie wróciłam do szydełkowania.
Kiedyś na Chudibeads zobaczyłam naszyjnik, który bardzo przypadł mi do gustu. Przyznaję, że jestem leniuszkiem w kwestii nawlekania i skomplikowane sekwencje po kilku minutach przyprawiają mnie o ból pleców i mdłości a oczy wychodzą mi z orbit z wysiłku. Wzór naszyjnika który tak mnie urzekł składał się z cieniowania przecinanego spiralą czyli nic szczególnie skomplikowanego (żadne tam patchworki po nawleczeniu których zapewne wywieźliby mnie w kaftanie).
Stworzyłam zatem własny, podobny do tamtego wzór, nawlekłam ze stosunkowo niewielkim wysiłkiem natomiast szydełkowanie to już sama przyjemność :)

Nic to specjalnego ale palce rozruszane ;)











piątek, 29 maja 2015

Arabesque II

Wisior z poprzedniego posta doczekał się towarzystwa. Lekko zmodyfikowany model Arabesque zyskał zupełnie nowy, vintage'owy charakter. Tym razem postawiłam na dość niezwykłe jak dla mnie połączenie brązu z różem. Miałam pewne obawy co do efektu finalnego ale muszę przyznać, że ten ekstrawagancki miks prezentuje się bardzo ładnie. Pudrowe róże podkręcają i rozświetlają czekoladowo-brązowy sutasz nie przesładzając go przy tym zbytnio.
W rolach głównych występują: rózowy kwarc, kryształ Swarovski, kocie oko, FP, SD, Toho.

Wisior jest moją kolejną propozycją do bardzo apetycznego w tym roku kalendarzowego konkursu Royal Stone. Jeśli więc macie ochotę polubić moją pracę link znajdziecie TU.

Na koniec moi Drodzy Zaglądacze dziękuję serdecznie za wszystkie Wasze głosy oddane na moje projekty w poprzednich etapach konkursu :)









wtorek, 19 maja 2015

Arabesque

Już od jakiegoś czasu kusiły mnie sznureczki w szmaragdowo-morskim kolorze ale długo nie mogłam znaleźć dla nich towarzystwa. Wreszcie udało mi się trafić na zbliżone kolorystycznie kryształki. Dorzuciłam piękne onyksy, toho, FP, ukręciłam chwościk i oto jest ażurowy wisior. Voila!











wtorek, 28 kwietnia 2015

W krainie kiwi


Przedstawiam Wam moją interpretację kolejnej odsłony konkursu kalendarzowego Royal Stone.
Sutaszowy naszyjnik z dodatkiem jadeitów w pięknych, nasyconych barwach pistacji/mięty oraz soczystej zieleni w otoczeniu kryształków, Toho i FP.
Uwaga, uwaga! Ci co do mnie częściej zaglądają wiedzą, że symetria jest raczej rzadkim i niechcianym gościem w moich naszyjnikach a tu (tadaaaaam!) jest, pojawiła się i ma się chyba całkiem dobrze ;)


Gdyby ktoś miał ochotę zagłosować ( poprzez "lajka") na  moją pracę to bezpośredni link znajdzie TU.
Z góry dziękuję i zachęcam do obejrzenia wszystkich prac biorących udział w konkursie.





sobota, 28 marca 2015

Lawendowe muśnięcie

Już od dawna chciałam spróbować haftu koralikowego na kanwie, zwłaszcza odkąd zobaczyłam przepiękne prace rosyjskiej artystki Olgi Snetkovej. Wisior czy też jak kto woli naszyjnik, który Wam właśnie prezentuję powstał w wyniku inspiracji twórczością Olgi.
Ta zupełnie nowa dla mnie technika nastręcza kilku trudności, których nie doświadczyłam przy tradycyjnym hafcie koralikowym.
Kiedyś jednak uwielbiałam "krzyżykować" na kanwie a ponieważ okazało się, że koralikowanie na tejże jest równie relaksujące to spięłam swoje części anatomiczne znajdujące się przy końcu kręgosłupa i dzięki inspiracji konkursowej na przyszłoroczny kalendarz Royal Stone wydziergałam Lawendowe Muśnięcie.
Lawenda obecna jedynie dzięki kolorystyce bo jak na moje oko botanicznego laika naszyjnikowe kwiecie jest rododendronem. Jako morderczyni kwiatków (RECYDYWA! Zapominam podlewać lub wręcz przeciwnie i kwiatuszek dostaje w gratisie siwy kożuszek pleśni) nie będę się jednak mądrzyć w tej kwestii. Obejrzyjcie zdjęcia i zdecydujcie sami :)

wtorek, 24 lutego 2015

Motyl III

Kolejna broszka-motylek. Tym razem z howlitem w bardzo lubianym przeze mnie zestawieniu kolorystycznym.