Mówiłam, że będzie kolejna kula więc jest mimo swej niedoskonałości. Fioletową ceramiczna kulę zamówiłam przez internet i to na nią w tej koralikowej dostawie czekałam najbardziej.
Po rozpakowaniu paczki przyszło rozczarowanie bowiem kula owszem była w kopercie ale niestety ze skazą w wybarwieniu. Do Royal Stone'a ostatnio nie mam czasu podjechać a po ostatniej kuli byłam na głodzie więc mimo wszystko zdecydowałam się ją opleść. Tym bardziej że zamarzyła mi się z dyndadełkami odkąd zobaczyłam podobną u Bluefairy. Najwyżej potraktuję ją jako ćwiczenie i za jakiś czas rozbroję ;)
Użyłam Toho metallic: june bug, iris brown, grape, FP trans.amethyst, emerald, dark bronze, daggerów magic green/violet i szklanych kropelek. Wisior wykonczyłam miedzianą krawatką, nośnikiem jest kulkowy łańcuszek w kolorze miedzi.
Odhaczyłam tez ostatnio kolejną pozycję na liście "do nauczenia się" i pojęłam wreszcie istotę ściegu Cubic RAW (right angle wave). Widziałam w internecie kilka kursów jednak żaden jakoś do mnie nie przemawiał i zamiast łańcuszka o kwadratowym przekroju wychodziły mi jakieś niekształtne balaski aż w końcu metodą prób i błędów udało mi się samodzielnie rozgryźć tę plątaninę :)
Prezentuję zatem na razie skromne dokonanie obrączki z Cubic Raw. (Bardzo fajnie się nosi :))
Użyłam Toho bronze oraz inside color rosaline/purple.
poniedziałek, 14 października 2013
poniedziałek, 7 października 2013
Cream Pearl
Wreszcie się za siebie wzięłam i po dłuuuugim rozbiegu dzięki tutorialowi Asi (dziękuję :*) wykonałam częściowy oplot kuli.
Muszę przyznać, że mimo iż akurat wyplatanki idą mi opornie i z bólem (wolę podziwiać je u Was moje blogowe koleżanki :)) to kuleczkę machnęłam szybciutko i bez podwórkowej łaciny tudzież powarkiwania na nieszczęsnych domowników różnorakiego gatunku w tle.
W Royal Stone specjalnie w tym celu zakupiłam na oko 20 mm. ceramiczną kulę w pięknym kolorze złamanej bieli z perłową powłoką. Oplotu wykonałam przy użyciu: FP6 Apollo gold,
FP4 coral pink, 4 mm kremowych, szklanych pereł, Toho starlight w trzech rozm., lt beige i frosted rosaline.
Wisior niedługo wyruszy w podróż do Poznania wraz z ciotunią do której należy :)
Spodobała mi się ta sztuka więc następny już w planach, ale tym razem z ukochanymi dyndadełkami ;)
Muszę przyznać, że mimo iż akurat wyplatanki idą mi opornie i z bólem (wolę podziwiać je u Was moje blogowe koleżanki :)) to kuleczkę machnęłam szybciutko i bez podwórkowej łaciny tudzież powarkiwania na nieszczęsnych domowników różnorakiego gatunku w tle.
W Royal Stone specjalnie w tym celu zakupiłam na oko 20 mm. ceramiczną kulę w pięknym kolorze złamanej bieli z perłową powłoką. Oplotu wykonałam przy użyciu: FP6 Apollo gold,
FP4 coral pink, 4 mm kremowych, szklanych pereł, Toho starlight w trzech rozm., lt beige i frosted rosaline.
Wisior niedługo wyruszy w podróż do Poznania wraz z ciotunią do której należy :)
Spodobała mi się ta sztuka więc następny już w planach, ale tym razem z ukochanymi dyndadełkami ;)
czwartek, 3 października 2013
Turkusem w jesień
Jesień mnie dopadła, trzyma i nie chce puścić. Nie bardzo mam czas na dłubanie a jak już go znajdę to wolę sobie odpocząć. Oby ta chandra jak najszybciej mnie opuściła...
Udało mi się skupić jedynie na tych kolczykach. Po Plażach Zanzibaru cierpiałam po przedawkowaniu turkusu i obiecałam sobie odsapnąć od tego koloru. Jak widać nie udało się :)
W użyciu były: Toho lustered lavender, galvanized matte geen teal, silvelined peridot, FP amethyst AB i tuquoise AB, turkusowe rivoli Swarovskiego oraz czeskie kropelki w kolorze indygo.
Kolczyki waz z biglami maja 6,5 cm.
Udało mi się skupić jedynie na tych kolczykach. Po Plażach Zanzibaru cierpiałam po przedawkowaniu turkusu i obiecałam sobie odsapnąć od tego koloru. Jak widać nie udało się :)
W użyciu były: Toho lustered lavender, galvanized matte geen teal, silvelined peridot, FP amethyst AB i tuquoise AB, turkusowe rivoli Swarovskiego oraz czeskie kropelki w kolorze indygo.
Kolczyki waz z biglami maja 6,5 cm.
poniedziałek, 23 września 2013
Sankt Petersburg
Zaszalałam! Część z Was już wie, że raz na jakiś czas zbiera mi się na projekt typu "na bogato" ;)
Właśnie "nadejszła wiekopomna chwila" i popełniłam kolię. Pretekstem do jej powstania był konkurs zorganizowany przez Bead Beauty, którego tematem jest biżuteria epoki carskiej Rosji.
Ponieważ mam lekkiego bzika na punkcie historii sztuki a co za tym idzie historii zdobnictwa
i rzemiosła artystycznego to takie wyzwania są mi niezwykle bliskie.
Pogrzebałam w książkach, pogrzebałam w cyfrowych zbiorach Ermitażu i doszłam do wniosku, że najtrafniejszym pomysłem będzie wykonanie kolii modułowej.
Z królewskością czy też w tym przypadku carskością nieodmiennie kojarzy się złoto i głęboka czerwień, dlatego mój wybór padł na kryształy Swarovskiego w tym właśnie kolorze.
(Nie mogłam sobie ich darować mimo, iż na dworze carskim uważano, że rubiny przynoszą nieszczęście i krew)
Oprócz nich, między złote i bordowe sznurki sutaszu wszyłam piękną perełkową taśmę w złotej oprawie, Toho starlight w trzech romiarach oraz silverlined garnet a moduly polączyłam szklanymi perłami.
Kolia jest zatem przebogata i bardziej pasuje do kostiumu teatralnego niż dzisiejszych nawet wieczorowych stylizacji ale w końcu w konkursie chodziło o to aby jak najlepiej oddać daną epokę więc trzymajcie kciuki :)
P.S. Kasiu dziękuję Ci za wskazówki foto :* Wszystkich zainteresowanych jak dobrze fotografować biżuterię odsyłam do bloga Miracolo gdzie Kasia właśnie rozpoczęła poradnikowy cykl.
Właśnie "nadejszła wiekopomna chwila" i popełniłam kolię. Pretekstem do jej powstania był konkurs zorganizowany przez Bead Beauty, którego tematem jest biżuteria epoki carskiej Rosji.
Ponieważ mam lekkiego bzika na punkcie historii sztuki a co za tym idzie historii zdobnictwa
i rzemiosła artystycznego to takie wyzwania są mi niezwykle bliskie.
Pogrzebałam w książkach, pogrzebałam w cyfrowych zbiorach Ermitażu i doszłam do wniosku, że najtrafniejszym pomysłem będzie wykonanie kolii modułowej.
Z królewskością czy też w tym przypadku carskością nieodmiennie kojarzy się złoto i głęboka czerwień, dlatego mój wybór padł na kryształy Swarovskiego w tym właśnie kolorze.
(Nie mogłam sobie ich darować mimo, iż na dworze carskim uważano, że rubiny przynoszą nieszczęście i krew)
Oprócz nich, między złote i bordowe sznurki sutaszu wszyłam piękną perełkową taśmę w złotej oprawie, Toho starlight w trzech romiarach oraz silverlined garnet a moduly polączyłam szklanymi perłami.
Kolia jest zatem przebogata i bardziej pasuje do kostiumu teatralnego niż dzisiejszych nawet wieczorowych stylizacji ale w końcu w konkursie chodziło o to aby jak najlepiej oddać daną epokę więc trzymajcie kciuki :)
P.S. Kasiu dziękuję Ci za wskazówki foto :* Wszystkich zainteresowanych jak dobrze fotografować biżuterię odsyłam do bloga Miracolo gdzie Kasia właśnie rozpoczęła poradnikowy cykl.
czwartek, 19 września 2013
Dziecięcy sweterek
Niech Was nie zmyli tytuł posta. Nie zaczęłam robić na drutach (choć jak jeszcze parę m-cy pomęczę moją rodzicielkę - mistrzynię drutowania to może wreszcie mnie nauczy :)).
Tytuł odnosi się do kolorów zapamiętanych ze swetra, który dumnie nosiłam dziecięciem będąc w połowie lat 80-tych, kiedy wszystko było jeszcze szaro bure a tu takie soczyste połączenie kolorystyczne :)
Przypomniałam sobie o nim parę tygodni temu i na fali wspomnień o smarkuli w czadowym swetrze powstały korale oplecione Toho curry, iris brown, navy oraz ceylon forget me not.
Muszę się też pochwalić, że spotkała mnie przemiła niespodzianka w postaci wyróżnienia mojego Kermisia w żabim wyzwaniu Kreatywnego Kufra.
Nadchodzi czas koralikowej transfuzji :D
Tytuł odnosi się do kolorów zapamiętanych ze swetra, który dumnie nosiłam dziecięciem będąc w połowie lat 80-tych, kiedy wszystko było jeszcze szaro bure a tu takie soczyste połączenie kolorystyczne :)
Przypomniałam sobie o nim parę tygodni temu i na fali wspomnień o smarkuli w czadowym swetrze powstały korale oplecione Toho curry, iris brown, navy oraz ceylon forget me not.
Nadchodzi czas koralikowej transfuzji :D
czwartek, 12 września 2013
Zatrzymać lato!
Nie wiem jak u Was dziewczyny ale pod Warszawą deszcz leje bezustannie od paru dni. Na taką pogodę najlepsze jest szydełko i igła (oczywiście książka i film również ale jakby nie było to blog biżuteryjny).
W takich okolicznościach przyrody powstał więc mój drugi ukośnik. Trochę nie w moim stylu ale schemat jest tak radosny i malowniczy, że nie mogłam sobie odmówić :) Słoneczniki i chabry na zatrzymanie lata.
Dla zainteresowanych schemat znalazłam tu.
Do wykonania bransolety użyłam Toho 11: silverlined frosted sapphire, ceylon forget me not, metal. nebula, rainbow dandelion, antique bronze, iris brown, inside color jonquil-burnt orange.
Popełniłam też sutaszowe maluszki dla mojej koleżanki. Maluchy mają wszyty rivoli swarovskiego sapphire o rozm. 8 mm, FP lt. beige oraz toho frosted sapphire i magatma lt. beige.
Na koniec jeszcze spotkała mnie miła niespodzianka w postaci wyróżnienia od Darii z bloga Made by my hands Szczerze zachęcam do oglądania prac Darii bo to bardzo zdolna, przemiła kobitka :)
Bardzo Ci dziękuję za to wyróżnienie jednak przy tak wielu blogach bardzo zdolnych szyjących a przeze mnie obserwowanych lub podglądanych nie potrafię wybrać wyłącznie siedmiu. Szczerze przyznam, ze nie znam się zbytnio na blogowej etykiecie ale mam nadzieję, że się Dario nie obrazisz jeśli tylko ujawnię o sobie 7 wymaganych faktów :)
W takich okolicznościach przyrody powstał więc mój drugi ukośnik. Trochę nie w moim stylu ale schemat jest tak radosny i malowniczy, że nie mogłam sobie odmówić :) Słoneczniki i chabry na zatrzymanie lata.
Dla zainteresowanych schemat znalazłam tu.
Do wykonania bransolety użyłam Toho 11: silverlined frosted sapphire, ceylon forget me not, metal. nebula, rainbow dandelion, antique bronze, iris brown, inside color jonquil-burnt orange.
Popełniłam też sutaszowe maluszki dla mojej koleżanki. Maluchy mają wszyty rivoli swarovskiego sapphire o rozm. 8 mm, FP lt. beige oraz toho frosted sapphire i magatma lt. beige.
Na koniec jeszcze spotkała mnie miła niespodzianka w postaci wyróżnienia od Darii z bloga Made by my hands Szczerze zachęcam do oglądania prac Darii bo to bardzo zdolna, przemiła kobitka :)
Bardzo Ci dziękuję za to wyróżnienie jednak przy tak wielu blogach bardzo zdolnych szyjących a przeze mnie obserwowanych lub podglądanych nie potrafię wybrać wyłącznie siedmiu. Szczerze przyznam, ze nie znam się zbytnio na blogowej etykiecie ale mam nadzieję, że się Dario nie obrazisz jeśli tylko ujawnię o sobie 7 wymaganych faktów :)
- Jestem studentką (starszakiem :)) historii sztuki, która jest moją ogromną pasją i z którą mam nadzieję związać swoją przyszłość.
- Jestem koneserką piwa :)
- Uwielbiam górskie wędrówki
- Czytam, czytam, czytam :)
- Interesuję się historią, sztuką i obyczajowością dwudziestolecia międzywojennego
- Nie przepadam za zimą
- Marzę o wakacjach bo w tym roku nie wypaliły :)
poniedziałek, 9 września 2013
Sangria
Nie rozpiszę się dziś za mocno :)
Kolczyki w głębokim kolorze bordo (jednym z moich ukochanych kolorów) z koralikami FP, dyndadełkami z recyklingu oraz Toho ruby. Podklejone miękkim filcem (również bordowym).
Fajnie optycznie wysmuklają twarz i wydłużają szyję.
Czas zainwestować w jakąś twarzoszczękę do eksponowania kolczyków bo ciężko wyczuć proporcje :(
Kolczyki w głębokim kolorze bordo (jednym z moich ukochanych kolorów) z koralikami FP, dyndadełkami z recyklingu oraz Toho ruby. Podklejone miękkim filcem (również bordowym).
Fajnie optycznie wysmuklają twarz i wydłużają szyję.
Czas zainwestować w jakąś twarzoszczękę do eksponowania kolczyków bo ciężko wyczuć proporcje :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)
